Czytają

piątek, 22 maja 2026

Notatka 571 będzie się działo.


Na wszelki wypadek zaraz po powrocie do domu spróbuję  łupnąć się spać. I tak lecę  z nóg, może uda się zasnąć. Bo o porze właściwej dla snu może się okazać,  że dupa, nie da rady.....

Oczywiście nie wiem tego na pewno czy w tym roku tak będzie. Ale przysiadłam w połowie drogi z punktu, jest trochę przed trzynastą, do miejsca spodziewanej akcji jakiś kilometr z kawałkiem,  a słyszę że coś dudni, ktoś coś nadaje z rapowym rytmem. O, ucichło. Ustawiają chyba nagłośnienie. Albo może to nie z politechniki.

Ucichło to muzyczne coś, ale to nie znaczy że zrobiło się cicho. Kosiary chodzą  po przyblokowych trawnikach, koło mojego bloku wczoraj skosili tylko pół zielonego, więc myślę że też będzie rzegot. 

No nic, trzeba się ruszyć i rzeczywiście choć spróbować złapać godzinkę snu.

🌼

Acha. Akurat. Nie z nami te numery R.R., nie pośpisz. Próby, nie to że ciągle, ale skandowanie rapowe już drugi raz, i tak, to z politechniki. Jest dzień, moc dodatkowych dźwięków, więc stłumione. Ale jest nadzieja że to już maksymalna głośność. Da się wytrzymać, a jutro może nawet z przyjemnością posłuchać. 

Bo Juwenalia, Czytaczu, a dziś będzie wieczór rapu. Nie kocham i niespecjalnie lubię. Za to w sobotę będzie rock, taaak, to  już lepiej.

Ale teraz próby zaśnięcia bez szans na powodzenie, mimo że kosiar pod oknami nie ma. Raz te próby, dwa że na zgubę swojego spokoju przyniosłam z punktu gałązkę kocimiętki, z myślą żeby może ukorzenić. Prawdziwej kociej kocimiętki. Taaa.

Podczas pobytu w łazience reklamówka rozdrapana natychmiast, gałązka w kilkunastu fragmentach, reszta zawartości rozdrapanej torby robi za legowisko dla Felunia, rozanielonego do maksimum. Musiało przejść zapachem, a może gdzieś pod nim jest listek? Ale Jacuś i Rysia urządzają sobie cichutkie przepychanki-bójki i wojenki partyzanckie o coraz mniejsze zielone fragmenty. A przerwach pomiędzy cichymi bojami przychodzą nachalnie domagać się pieszczot.

Kocimiętka na pewno uspokaja futerka? Hmmm.

Muszę spod Felusia wyciągnąć pierogi. Kupiłam po drodze w biedronce. Jeszcze tak naprawdę nic się nie dzieje. Tylko jedna studentka kupujaca alkohol, młodzież jeszcze się nie wyroiła na ulice, dłuugie przerwy pomiędzy próbami głosu, mikrofonu, nagłośnienia. Miejsce akcji co prawda ogrodzone szczelnie metalowymi płotami (z rozpiętą na nich czarną folią już niekoniecznie tak szczelną), ale niemrawy prawie bezruch w widocznym fragmentami miejscu akcji.

Jem i pasę futra, i w momencie one idą zalegać. Może wiedzą co robią, idę do nich.

Proszę się  posunąć.. 

Nara Czytaczu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz