Czytają

sobota, 11 kwietnia 2026

Notatka 561 przed opisem nosorożca


Zdaje się że mój urlop od netu jeszcze  potrwa.

Musi być o nosorożcu, głównej przyczynie netowego postu, ale zanim o nim to:

Dzialo się  paskudnie, a ponieważ piszę jakbym brukowce łupała,  aż mnie odrzuca od opisów paskudności. Nie dość że każda litera wymaga wklepania z mozołem to jeszcze ma opisywać jak bylo niefajnie?  Pamięć też  wierzga, było wrednie i ciało przy wspominkach od razu musi jeszcze kasłać i może by poleżało.  Więc niechętnie bardzo, chętnie napiszę tylko że Jacuś już w formie i szaleje. 


Ale jednak trzeba, a niech to. 

No dobra, bylo wrednie, długo i boleśnie, bo wirus typu A, jest nietypowy, nie kojarzy się  w sposób oczywisty z grypą,  bardzo łatwo zlekceważyć co zrobiłam oczywiście. Nie ma początkowo przez dwa-trzy dni objawów grypy,  jest ból głowy,  ból mięśni i ciśnieniowa i błędnikowa huśtawka, po co do czegoś takiego antywirusowe leki? Przeca to migrena,  nietypowa trochę, bo boli cały łeb i człowiek,  przeciwbólówka wystarczy... A nie, nie migrena i nie wystarczy, wirus zawitał i  trzeba naproksen jakiś lub cos innego antywirusowego bo grypowa  reszta z cholernym kaszlem przychodzi gdy wirus się rozbuja i ciężko  dziada wybić. Tak było u mnie, ale tegoroczne wirusy nie u każdego  takie.  Wredna cholera to jest, na szczęście za mną. Mniej szczęśliwie że skutki wredoty są długotrwałe. Błędnik. Ciśnienie.  Słabizna. Jeszcze kaszel. Jeszcze mniej fajnie że teraz z zarazą motają się Bobusiowie. Dla jasności napiszę  że zaraza złapała ich bez mojego udziału, Bobuś już wyszedł z niej ale kaszle razem z Beatką i Dzieckiem. Koncert okropny. 

I trzeba napisać że. 

W ramach umileń to Jacuś akurat wtedy gdy grypsko się w pełnej krasie pokazało uznał że on sikać to nie będzie. No super. Jak sobie przypomnę tę półprzytomną jazdę rowerem z Cackiem to myślę że rodzaj cudu nas spotkał.  Bo Cacek został na dwanaście dni u weterynarek. Z litosci został,  tak podejrzewam. Nie wymagal cewnikowania, po prostu zaczął sikać mało i krwawo, kolejny raz. Nowością bylo szarpiące serce biadolenie  w kuwecie, raz zapłakał i w transporter transporter w gruby ręcznik i na rower, i jazda. Kurde, w lodowatym deszczu, zacinajacym ze wszystkich stron bo wietrzysko wtedy oszalało, ja już z gorączką i z lekka nieprzytomna, on drący się jak nie wiem co. Albo piszczący.  Jedzie się z dwadzieścia minut przy dobrej pogodzie, wtedy rowerem miotało i pół drogi jechać się nie dało.  Super czas sobie wybrał na chorowanie, doprawdy, to że miesiąc grypsko u mnie szalało to dzięki Jacusiowi. No ale wyleczony, rozpieszczony.  Cudowne kobiety, uratowały przy okazji i mnie, bo za cholerę nie dałabym rady dowozić kota codziennie na kroplówki. Już ten pierwszy raz był wyczynem. Kasę im jeszcze wiszę, wdzięczna im jestem niezwykle.

Jacuś zostawił po sobie u nich bardzo dobre wrażenie, ach jaki łagodny i grzeczny,  ach jaki mięciutki, ach jaki przytulas i mruczuś, no cuduś nad cudusie. I jak ma ładnie na imię i jak reaguje i słucha. Na szczęście na poważnie wzięły ostrzeżenie że to dla innych futer CHUPACABRA, był  sam w wypasionej klatce więc nie doszło do incydentów gorszących. Są w Jacusiu zakochane, wcale się nie dziwię, jak nie pokazuje się od strony CHUPACABRY można, sama jestem. 

I jeszcze trzeba napisać że Rysia i Feluś  byli balsamem i okładem, zalegali przy mnie (i niestety na mnie) niezwykle wiernie i to zaleganie im zostało. Co niepokoi, bo tra la la wiosna, a tu miśki tak łóżkowe.  Nie mam sily i kasy ale cholera, przydałby się  przegląd i ich. Ludzkie wirusy, może ich zahaczyły?

To się działo przez ostatnie dwa miesiące. Odwyk od netu całkowity, bo gdy jaka taka forma to mogę się z nosorożcem bujać, niechętnie, ale choć odrobinkę, ale gdy formy nie ma to niech nosorożec buja się  sam. 

Cholera, pięć dni ten tekścik dlubałam.  

Jutro garażówka.

Na razie starczy. 

Pisała R.R.

1 komentarz:

  1. Romi ważne, że się wszytsko dobrze potoczyło ❤️❤️❤️
    Mam dla Ciebie książkę Zapadły Pałac pani Kisiel. Tylko daj znak czy mogę wysłać na paczkomat. Czy nie będzie problemu z odbiorem.
    Kciuki trzymam z całych sił choć i u nas kocie chorowanie na całego ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń